madziaaa12 blog

Twój nowy blog

>…

32 komentarzy

Byl sobie pewnego razu chlopiec o zlym charakterze.
Jego ojciec dal mu woreczek gwozdzi i kazal wbijac po jednym w plot okalajacy ogród za kazdym razem, kiedy straci cierpliwosc i pokloci sie z kims.

Pierwszego dnia chlopiec wbil 37 gwozdzi.
W nastepnych dniach nauczyl sie panowac nad soba i liczba wbijanych gwozdzi malala z dnia na dzien.

Odkryl, ze latwiej jest panowac nad soba niz wbijac gwozdzie.Wreszcie nadszedl dzien, w którym chlopiec nie wbil w plot zadnego gwozdzia.

Poszedl wiec do ojca i powiedzial mu, ze tego dnia nie wbil zadnego gwozdzia. Wtedy ojciec kazal mu wyciagac z plotu jeden gwózdz kazdego dnia kiedy nie straci cierpliwosci i nie poklóci sie z nikim. Mijaly dni i w koncu chlopiec mógl powiedziec ojcu, ze wyciagna z plotu wszystkie gwozdzie.

Ojciec zaprowadzil chlopca do plotu i powiedzial:
„Synu zachowales sie dobrze , ale spójrz , ile jest w plocie dziur. Plot nigdy juz nie bedzie taki, jak dawniej. Kiedy sie z kims klócisz i mówisz mu cos brzydkiego zostawisz w nim rane taka jak te…. Mozesz wbic czlowiekowi nóz, ale rana pozostanie. Nie wazne ile razy bedziesz przepraszal, rana pozostanie. Rana slowna boli tak samo , jak fizyczna. Przyjaciele sa rzadkimi klejnotami , sprawiaja , ze sie usmiechasz i dodaja ci otuchy. Sa gotowi Cie wysluchac , kiedy tego potrzebujesz , wspieraja Cie i otwieraja przed toba swoje serca.”

Jesli mozesz , wybacz innym dziury, które zostawili w Twoim plocie….”

[...] Są zmęczeni, zagubieni, nieprzytomni
W miłości która teraz tak boli…
W jednym uczuciu podzielonym na dwie drogi
Ona mówi kocham słysząc gorzkie zapomnij…
Gdzieś odchodzi ten najbliższy
Razem układali to co teraz muszą zniszczyć
Ostatnie wspólne chwile
Spróbują dziś nie zasnąć
Chociaż noc mówi dobranoc… [...]

„Jesteś jak zakazany owoc, którego nie powinnam skosztować, a jednak skazuję się na śmierć, by móc choć przez chwilę poczuć Twój smak… smak miłości. Jesteś dla mnie różowymi okularami, przez które mogłabym patrzeć, aż po kres mych dni. Przy Tobie czuję się jak w raju, wiem że niczego więcej mi nie potrzeba. Twój zapach jest niczym najlepszy perfum – rozgrzewa mnie i zniewala. Twoje usta budzą we mnie ocean pożądania – chcę czuć je za każdym razem, kiedy otworzę oczy. Twój umysł jest jak labirynt, którego nigdy dokładnie nie rozszyfruję. Twoje włosy są jak jedwab, do którego będę się tulić 24 godziny i nigdy nie powiem dość. Twoja dłoń jest delikatna niczym pajęczyna, ale nigdy nie zrezygnuję z jej dotyku. Twoja twarz jest tak ładna, a zarazem promienieje szczęściem, które dodaje mi ochoty do życia. Twoje oczy są bardzo okazałe, a zarazem tajemnicze… Twój widok wywołuje u mnie dreszcze, rozgrzewa mnie. Twój głos jest jak ulubiony utwór, zawsze znajdę w nim wsparcie i ciepło. Twoje ciało wywołuje u mnie pożądanie, wiem że jego bliskość chciałabym czuć do końca życia: ręka w rękę aż po kres naszych dni. Twój pocałunek jest jak ocean podczas sztormu – nieobliczalny i zniewalający. Jesteś jak magnes, który zawsze będzie mnie przyciągał. Twoja wartość jest bezcenna – nie ma takiej miary, by ją przedstawić. Jesteś jak ostatni z puzzli w całej mojej życiowej układance… Wiem jedno! Przy Tobie jestem najszczęśliwsza na świecie.”

Kocham Cię Tobiaszku ;*;*;*;*;*

. <— Jakież to twórcze :P

Nooo, nareszcie znalazła się okazja, żeby napisać o czyms notkę :P [Kaszalot wybacz, innym razem :P] Wczoraj było święto państwowe [dokładniej to w... e... czwartek? :P], a mianowicie urodziny Orsona :> Dżampreska była na działce Orsona i jak się później okazało, to był wspaniały pomysł, żeby uniknąć jakichkolwiek zbędnych szkód :P Spotkałyśmy się wszystkie [ja, Majka, Anka, Lucy, Jagódka i Frania] pod Kauflandem i czekałyśmy na Sare i Aurele, aż przyjdą z prowiantem i zaprowadzą nas na działkę, bo my nie wiedziałyśmy, gdzie to jest ^^’ Od razu jka przyszłyśmy to otworzyłyśmy ‚sprajta’ [spiryta ;P], żeby mieć juz go z głowy :P Ale Frania, zaawansowany debil [:P] otworzyła najpierw piwo! :[ Oczywiście wszystkie na nią z ryjem ;D Orsoniara troszkę się wkurwiła, bo nie minęła jeszcze godzina, a my najebane w 3 dupy ^^’ Ale dziwie jej się, też bym sie wkurwiła. A już na pewno po tym, jak Frania rozjebała okno ^^’ Ble, ble, ble… Napisze jeszcze, że robiłyśmy razem z Anką grilla na samym papierze, bo nie było podpałki i przewracałam kiełbaski w tych takich smiesznych rękawiczkach gumowych :P Później polazłyśmy na stadion… z Aurelką wypiłyśmy ostatniego dębowego mocnego zjarałyśmy po jednej szludze, a poźniej do domu :P

Wpadłam na genialny pomysł, żeby napisać nową notkę ;D Tak, wiem, że jestem genialna ;P Jest sobie normalnie i ogólnie dobrze. Tylko jest jeden szczegół: padłam na glebe, jak biegłam do szatni po W-Fie i mnie troszku kolano boli i mam takiego fioletowego siniaka <=] I zajebiście boli ^^’ Ale najważniejsze, że żyje :P W szkole nawet dobrze, jeszcze nas nie męczą, aż tak strasznie [; Przed chwilą zamiawiałam sobie obiad przez telefon i doszłam do zniosku, że już nigdy nie będę zamawiać pizzy w Pierino [przez fona oczywiście]. Narobiłam sobie takiej siary, że szok -_-’ Ale to wszystko przez tego kolnera, który mówił niewyraźnie i on co innego do mnie gadał, a ja co innego do niego :P Ale gdyby mojemu bratu nie zachciało się pizzy, wszystko by było dobrze :P Nooo… *_*

No i znowu zaczyna się rzeźnia. Oczywiście dla nauczycieli >;P Ogólne wrażenia z pierwszego dnia szkoły normalne, tylko rano musiałam się oczywiście wkurzyć. A dlaczego? Dlatego, że moja mało inteligentna rodzicielka nie wpadła na to, żeby wyprać mi dzień wcześniej jakie kolwiek spodnie. I co mi zostało? No co!? Tak, właśnie… Nie pozostało mi nic innego, jak iść w sukience. Oczywiście nie mogła się obejść bez głupich komentarzy ze strony Indyka i Cieszy: „Jezu, Dziunia w sukience! Niemożliwe” =| Ale te dwa osobniki nie wierzą o tym, że nie ma rzeczy niemozliwych :P Doszły do nazej klasy dwie nowe dziewczynki ;D Jedna to nasza kochana Basia <=] Buziaki dla Ciebie słonko ;) A druga to kiblara – Kaśka :P Tą pierwszą znam z treningów, a tą drugą ze szkoły, z widzenia. I co najważniejsze teraz będzie jedna osoba więcej, na którą będzie można zwalać wszystko co jest niezgodne z prawami ucznia :P Kiedyś była „Trójca Święta” [Ja, Aurel & Orson], a teraz będzie „Czterej pancerni” [Ja, Aurel, Orson & Baśka] ;] Ten rok szkolny będzie niezapomniany! ;P

Nowa notka specjalnie dla kochanego BureczeQa, zwanego też Yoshi :P [Kiedyś mi się odwdzięczysz ;]] Wróciłam sobie wczoraj jakoś o 19.30, albo cos koło tego :P Trochę żałuje. Będzie mi brakować niektórych rzeczy, np. kartki na drzwiach od kibla z listą kto ostatnio srał, żeby było zwalić na kogo, że w klopie znowu śmierdzi :P Kłótni Agaty i Klaudii o byle co :P Kłóciły się nawet o to, która więcej zjadła -_-’ Szwabów, z których można było się posmiać, ale też nawet świetnie bawić na dyskotece, albo zrobić „Zieloną noc” ;D Będzie mi brakować też walenia od 6.00 rano piłeczkami do tenisa o ściane ;] Rudej, która miała dosyć naszego marudzenia, że my tego nie będziemy robić, bo mamy zakwasy :P Hm… Czego jeszcze? NASZEGO OBLEŚNEGO KELNERA I KELNERKI, KTÓRA SPRZĄTAŁA KIBLE W OMEDZE III ;P Dj’a – psa kelnera. Głupich pomysłów Majki i Orsona ;] I w ogóle wszystkiego. Za rok też jade [jak mnie Ruda nie wyżuci z drużyny :P]. A jutro sobie jade w góry ;D Fajnie mam, no nie? :P Tylko nie na długo, bo w poniedzałek wracam, ale dobre i to :P Pozdro dla wszystkich uczestników obozu ;) Bywajcie ;***

P.S. A tak w ogóle to na obozie zyskała m nową ksywe – Cobra :P Ale nie będe pisać od czego to się wzieło, bo mi się nie chce :P Ci, którzy mają wiedzieć, to wiedzą, a Ci którzy nie wiedzą, to mają pecha :P

Jezu… Jeszcze 5 dni =( Nie wytrzymam! Przecież to kupa czasu! Nie mogę się doczekać… Normalnie rok czekałam, żeby jechać na ten cholerny obóz siatkarski! I nareszcie się doczekam >:) Ale będą jazdy odchodziły :> Dwa treningu dziennie po 2 godz., a później czas dla siebie ;D Wypas! Esz… :> Kto chce kartke to piszcie do mnie na GG [6999999 ;P] Bywajcie ;*

Bosz… Ja normalnie jestem wspaniała ^^’ Najpierw rano niechcący rozjebałam [delikatnie mówiąc =='] rolety, a później ten obiad z moim bratem… Masakra! Może zaczne od początku :P No więc, jak każdego ranka, kiedy oboje wspaniałych i niezastąpionych rodziców, cięzko charuje, aby zarobić na wyżywienie rodziny, posprzątanie całego mieszkania należało do mojego oboziązku. Zaczęłam od włączenia komputera :P Później wzięłam się za sprzątanie. Najpierw mój pokój, kuchnia i pokój rodziców. Były zasłonięte rolety, więc chciałam wpuścić trochę promieni słonecznych do pokoju, ale jak się później okazało nie był to najlepszy pomysł ==’ Podciągając je do góry jakaś mała, śmieszna część pękła w środku ^^’ Później mój brat przyszedł do domu i chciał, żebym mu pomogła ugotować spagetti. W sumie trzeba było tylko ugotowac sos, zetrzeć ser i podgrzać sos, ale on się upierał, że nie umie gotować makaronu, to mu dyktowałam co ma robić :P Oczywiście wszystko szło dobrze, ale tylko do czasu… Zaczęło się od dzielenia makaronem. Nie trafiłam na talerz, bo tak się smiałam i ręce mi się trzęsły ==’ Później Krzysiek [mój brat] rozlał sos na stole :P Jest to prawie tak samo inteligenta istota pozaziemska, jak ja :P Wkońcu rodzina, no nie? ^^ Ale najgorsze było zmywanie… Myślałam, że się do wieczora nie wyrobie, bo gary aż się wysypywały ze zlewu :P Nie mam zielonego pojęcia skąd ich się tam tyle wzięło, ale mniejsza o to :P A jak przyjechał mój kochany tatuś z pracy to się przyznałam, że zepsułam rolety. Tzn. nie powiedziałam, że zepsułam, tylko ze coś tak chyba w środku pękło =P Później pojechał do miasta poszukać tej części co połamałam, ale nigdzie nie było. Hehe ;P


  • RSS